valentine’s day

Walentynki skończyły się dla mnie dziś…hmmm więc zaczne od tego że wziełam wolne na piątek a w czwartek zaraz po pracy miał przyjechac po mnie Sebek z pięknymi różami,weszliśmy do mnie do domu zostawiłam samochód wziełam kilka rzeczy i pojechalismy razem.Nie wiedziałam gdzie mnie zabiera powiedział tylko że przed nami długa droga.Naprawde długa droga ale ja w połowie zasnełam obudziłam się prawie na miejscu.Sebastian zabrał mnie do Zakopanego Jego rodzice mają tam domek.Ja kocham góry są piękne latem i zimą,domek jest śliczny mała góralska chatka super urządzona.W środku są 4 sypialnie kuchnia salon i łazienka.Zaczeliśmy od palenia w kominku i zrobienia czegoś do jedzenia choć było już późno jak zajechaliśmy.Zjedliśmy w salonie na podłodze przy kominku było romantycznie Sebek zapalił kilka świec:>> Zaczeliśmy się kochać było jak w filmach my dwoje na podłodze w salonie pieszczący się prawie do białego rana,sen a następnie spacer Krupówki,góry było zimno ale bawiliśmy się super.Najwiecej przyjemności sprawiało nam wspólne gotowanie,jedzenie a potem wspólne igraszki:P Wieczorem spacer przy blasku gwiazd..nasze telefony wyłączone nikt nie mógł nam przeszkodzić.Zresztą tylko moi rodzice i Jego wiedzieli gdzie jesteśmy…Sobota spędzona równie udanie,wieczorami do późna oglądaliśmy filmy(nie erotyczne) i nie tylko…atmosfera nocy przygaszone swiatła,kominek i My dwoje wtuleni atmosfera sprzyjała żeby zachwycać się sobą,kochać i kochać….w niedziele wstaiśmy wcześniej poszliśmy do kościoła potem śniadanie spacer i powrót do domu.Było cudownie,Sebastian jest uroczy,chyba czekałam cały czas na faceta takiego jak on który będzie umiał sie o mnie zatroszczyć i będzie rozpieszczał,opiekował się mną…

Tags:

POCZĄTEK

POCZĄTEK

 

Nigdy nie myślałem że będę pisał bloga.

Po pierwsze dlatego, że wydawało mi się że nigdy nie będę miał na to czasu, po drugie nie sądziłem że to może być to miłe i potrzebne. Dzis wiem że owszem. Więc piszę….

 

Najpierw trochę historii.

 

Moje małżeństwo podupadało. Było to już dawno temu. Ono po prstu powoli obumierało. Wszystko działo się niezauwalnie. Tak jak to opisuja psychologowie w książkach. Po ponad dwuletniej orgii zmysłów powoli do naszego życia wkradła się codzienność. Taka filmowa historia. Kocham cię na dzień dobry i kocham cię na dobranoc. Miedzy tym wszystkim nuda. Doskwierało mi to długo i coraz bardziej. Uknułem sobie pewien plan kótry konsekwentnie realizowałem przez kolejne lata…. tak lata. A wymagało to ogromnej cierpliwości i delikatności.

Kiedyś, po jakiejś imprezie będąc lekko wstawionym powiedziałem mojej kochanej żonie w trakcie seksu że lubie na nią patrzec jak to robimy i dlatego kochając się z nią w tej chwili oddaliłem się na tle że mogłem obserować jak w nia wchodze i to jak jej jest dobrze. Powiedziałem jej że kilka dni temu miałem fantazje że ja oglądam jak kocha się z innym. Podkręciło to całą atmosferę bo oboje byliśmy mocno podpici. Nastepnego dnia jednak dowiedziałem się że po pijaku wychodzi jak zawsze wszystko z człowieka …i na tym sprawa uschła na wiele miesięcy…..

Kiedyś jednak kiedy już po ponad dwóch miesiącach niekochania w afekcie podjęliśmy dyskusje na temat naszeo związku. I znów jak to w takich sytuacjach było wino i długa rozmowa. Powdzierałem wtedy że „ chcę się z tobakochac codzinnie i chce abyś na to miała ochotę. Zdaję sobie sprawę że nie zwsze jest to możliwe bo życie jest życiem i zdarzaja się różne rzeczy ale jak naprawde cierpię I to nie jest kwesia potrzeb czysto biologicznych. Wręcz przeciwnie – nie jestem nastolatkiem i te potrzeby wynikają skądinąd. Chce mies poczucie że niejesteśmy dla siebie klatką. Żen asz związek jest idealny – przecież oboje to wiemy. Niedziała tylko łóżko czyli seks- nie bliskość, nie intymność tylko seks. On jest czymś innym i jednoczśnie czymś bardzo temu bliskim. Nie chcę do końca życia męczyć fantazjując i nie mogąc realizować Kochanie mamy do wyboru – bo rozstania nie planuje – albo coś radykalnie zmienimy w łóżku albo uschniemy i za 20 lat wyrzucimy to sobie będąc już wystarczająco zwiędniętymi żeby niczego nie zmienić. ….. kiedy już emocje opadły, przytulenie nastapiło padły słowa. …. No to zmieńmy coś….

 

-Co robisz kochanie. ?

– właśnie kupuje sukienkę w kolorze czerwonym…

– czerwonym?…. Aha. – Zrozumiałem po chwili – a czy pozostałe zakupy już zrobiłaś?

– nie!, nie mam jeszcze sukienki nr 3

– Jestem ich wszystkich ciekaw- powiedziałem z uśmiechem odczuwszy miłe ciepło w brzuchu. 

– Wiesz, jestem cała mokra. – Anna jakby to odczuła -  Przyjedziesz po mnie do Sklepowni?

– Tak. Skończę spotkanie o siedemnastej i przyjadę.

– Kocham cię mój kochany – Jej głos był miodowy. Tak to nazywałem kiedy mówiła do mnie w ten sposób – nisko i zmysłowo

– A ja ciebie moja kochana.

 

 

Wybieraliśmy go długo. To było trochę za przeproszeniem jak z towarem w sklepie. Umówiliśmy się z nim w majowy weekend we Wrocławiu. Wyjechaliśmy już w piątek zrywając się z pracy. Anna całe popołudnie spędziła w spa. Zrobiła sobie tam wszystko co można było sobie zamówić. Kiedy stamtąd przyszła omal jej nie poznałem. Średniej długości włosy miała rozpiszczone z zadziornie przyciętą grzywką. Wygladała świetnie i już od dawna nie widziałem aby ruszała się tak kobieco. Obserwowałem ją dyskretnie kiedy się organizowaliśmy w pokoju hotelowym i czułem napływ delikatnej ekscytacji. 

O godzinie 20 zszedłem na dół i poszedłem do kafejki naprzeciw hotelu. Siedział tam. Na imię miał Marek. Nazwaliśmy go Numerjeden. Ubrany w ładny szary weekendowy garnitur. Wyglądał lepiej niż na zdjęciach. Przywitałem się z nim.Wypiliśmy najpierw kawę i pogawędziliśmy o podróży. Był rozluźniony do momentu kiedy nie zaproponowałem abyśmy poszli. Zauważywszy to zmieniłem propozycję na jednego drinka przy barze. Wypiliśmy whiskey z lodem. Zaimponowało mi to że kupił kwiaty. Poszliśmy.

 

Weszliśmy do pokoju. Anna wstała i podeszła do nas. Przywitałem się z nia jakbym jej lata nie widział. Pocałowała mnie namiętnie przytuliwszy się delikatnie

– To jest Marek – przedstawiłem przystojniaka z kwiatami

Podała mu rękę. Pocałował ją powoli. Odsunąłem się od nich i zacząłem otwierać szampana. .

Trzymali się nadal za rękę i patrząc na siebie uśmiechali się. Kiedy podawałem szampana stali obok siebie. Anna głaskała go po ramieniu i patrząc na mnie uśmiechnęła się

– No to za spotkanie! – wzniosłem toast

– Za spotkanie odpowiedzieli razem . Annę w tym wydaniu widziałem pierwszy raz. Lekkie  jasne buty na wysokim obcasie i wspaniała beżowo-biała sukienka ubrały ja w nowy wymiar. Wyglądała seksownie i błyszcząco. Uwielbiałem u niej takie głębokie dekolty w serek kiedy to ramiona sukienki opinały jej nieduże ale kształtne piersi. Zwróciłem uwagę że sutki miala już nabrzmiałe. To zawsze oznaczało tylko jedno. Usiadłem na fotelu. Anna podeszła do mnie i zapytała:

– Mogę kochanie?

– Tak Aniu. Oddaj się przyjemnościom. Kocham Cię

– A ja Ciebie.

Pocałowała mnie w usta.

 

Kołysząc się w biodrach jak nigdy podeszła do Marka. Przymiliła się.

– Rozbierz mnie – pocałowała go w policzek.

Zsunął jej sukienkę. Opadła na podłogę odsłaniając piękny widok. Miała cieliste delikatne pończochy oraz ciasną złotą obróżkę na szyi. Patrzyli sobie w oczy.

Kiedy próbował się rozebrać przytrzymała mu rękę i powiedziała. Patrząc w prosto w oczy

– Teraz ja. Chce żebyś był mój!

– Jestem twój – odpowiedział łamiącym się głosem. 

– Dziękuje odpowiedziała i pocałowała go w usta. Głęboko…

 

Rozpięła mu koszulę. Rozsunęła ją i delikatnie ssała sutki. Był pięknie zbudowany. Skórę miał gładką i delikatnie opaloną. Rozpinanie paska zajęło jej trochę czasu. Siadając na łóżku zsunęła mu spodnie do kolan. Nie zdejmując jeszcze bokserek pogładziła go po członku. Zarysowywał się pod nimi imponujaco. Całowała go po brzuchu. On patrzył na to i głęboko oddychał. Odchyliła się lekko do tyłu i powiedziała żeby zdjął do końca spodnie i buty. Kiedy to robił pieściła się patrząc na niego. Kiedy stanął znów na baczność przed nią nie przerywała sobie. Patrzyła na niego i pieściła się. Kiedy zdjęła mu szorty zobaczyłem jego członka w całej okazałości. Był duży i prosty.

 

Kiedy wzięła go do ust – zamarłem…

 

Serce waliło mi jak młotem. Była boska. Patrzyła mu w oczy i ssała. Ciągnęła mu go mocno i rytmicznie. Głaskała jedną dłoiajego pośladek. O patrzyła na to oddychając jakby biegł właśnie maraton.

Podszedłem do łóżka z drugiej strony i nie przeszkadzając im usiadłem na krawędzi żeby lepiej to wszystko widzieć.

On stał a Anna wiła się wokół niego liżąc, całując i gryząc jego skórę na piersiach, brzuchu plecach i pośladkach. Całując go wsadzała mu język do gardła. Widziałem jak staje się coraz bardziej gorąca. Jak spełnia swoje żądze. Jak go bierze do ust coraz głębiej i głębiej.

 

Nagle szybko się odwróciła i oparła się na łóżku tyłem do niego i odwróciwszy się do niego powiedziała:

– Zerżnij mnie. I wypięła pupę ponętnie

 

I wsadził go dość niedelikatnie.Wdziałem w jej oczach ból ….ale nadstawiała mu się nadal. 

– Rżnij mnie kochanie.  Rżnij. Mocno….

Robił to coraz ostrzej i coraz bardziej sapiąc.

Patrzyłm na nich nie mogąc uwierzyc w to co się dzieje i co dzieje się równocześnie ze mną. Oddychałem głęboko, serce mi biło jak oszalałe.

 W końcu odwróciła się przodem do niego i rozłożyła szeroko nogi dając mu się brać od przodu. Pieściła go po piersiach a on napierał na nią coraz silniej i mocniej.

– Oh tak kochany, tak….!

– Dobrze ci ? – pytał.

– Tak. O…. tak. Dobrze mi. Robisz to wspaniale. O tak mocniej….!

 

Miłe  były te wszystkie momenty kobiecej czułości jakie mu dawała. To jest to co kocham w niej i uwielbiam u kobiet. Kompletna czułość. Głaskała go, całowała. Mówiła do niego.  Wiedziałem już że doszła ze cztery razy. Za każdym razem patrzyła na mnie i nagle zaczynała mieć mgłę w oczach. To było wtedy. Wiedziałem

Chłopak był wytrwały.  W końcu usiadła na łóżku kazała mu wstać i powiedziała patrząc prosto w oczy

– A teraz spuść mi się do ust kochanie….

I zaczęła go ssać znowu. Doszedł błyskawicznie Wylizała go dostatniej kropli…..

 

 

 

Rano obudził mnie  upadającego twardego elementu w łazience

Wszystko w porządku Aniu?

Nie było dopowiedzi. Otworzyłem drzwi. przybory pryszncowe leżały porozrzucane na podłodze. Anna skulona pod prysznicem wyszeptała:

 

-Już dochodzę….. 

 

Patrzyłem i nie wierzyłem…

 

Kochaliśmy się tego dnia wiele razy

 

 

Tags:

slaba

i tak na niczym uciekal dzien za dniem nic sie nie dzialo zycie jej glownie opieralo sie na pracy a zaraz po niej brala tylko prysznic i wchodzila szybciutko do lozeczka.byla bardziej zmeczona calym tym nie robieniem niczego niz przy najwiekszym zapierniczu w pracy i  calonocnych eskapadach…nadchodzil piatek cieszyla sie na ten weekend strasznie nie tak jak dotychczas…zaplanowaly z 2kolezankami babska posiadownke…jola jej przyjaciolka i marlena bratnia dusza…zaraz po pracy podjechala do sklepu by kupic jacka no bo jakiz inny alkochol moglby pasowac na damska posiadownke, kupila 0,7 odstroila sie (chooc w pierwszym planie byl dres ale za dobrze znala siebie wypije i zachce jechac na miasto;))tuz przed 8 byla gotowa a marlena jak nigdy przyjechala po nia na czas…jack znikal przerazliwie szybko…jola uparla sie ze bedzie pic piwo wec we dwie musialy poradzic sobie z cala flaszeczka a marlena chyba myslala ze to wyscigi…tak czy owak zaszumialo im w glowach szybciutko…nawet nie wiedziala kiedy zamowily taxi i pojechaly na miasto ale tylko we dwie ona i marlena…w pierwszej knajpie ich nie wposcili nie przejely sie tym wcale…niestety nastepna w kolejnosci byla knajpa S ona nie chciala tam isc ale marlena jakby sie zawziela…o ona stwierdzila ze godzinka tam nikomu nie zaszkodzi, wiec ruszyly…kiedy podniosla noge by wejsc na schodek bramkarz stojacy przu drzwiach ktorego przeciez znala powiedzial 

-nie moge cie tam wpuscic

zaniemowila na chwile, wiedziala kto za tym stoi bo S wiele razy mowil jej ze gdy juz nie beda razem nie bedzie mogla tam przychodzic, ponowila probe

-nie moge cie tam wpuscic

-nie? a dlaczego

-po prostu nie moge

-czy jestem zbyt piana na to zeby wejsc do klubu?(miala nadzieje ze jednak nie widac bylo ze jest wypita)

-nie

-czy nie mam odpowiedniego obuwia?

-nie

-czy moze w takim razie narozrabialam tu ostatnio i dlatego mam zakaz wstepu?

-nie

-no wiec wchodze

-nie moge cie tam wpuscic

zachowywal sie jak nakrecona katarynka a na jego twarzy byl lekki usmiech jakby sam smial sie z calej tej sytuacji…byla wsciekla i nie zwazajac na nic postanowila tam wejsc…moze nie byla malutka ale przy tym ochroniarzu bylla kruszynka…gdy tylko zrobila 2kroki ochroniarz podniosl ja jak piorko i postawil spowrotem przed wejsciem…dostala furii zaczela krzyczec…chciala by S wyszedl i zeby powiedzial ze to tylko glupi zart…i nagle go zobaczyla…wygladal calkiem inaczej niz go pamietala cos bylo inne nie wiedzial tylko co…przeciez nie zminil sie w miesiac…

-nie mozesz tam wejsc – powiedzial

tego bylo dla niej za wiele zmarszczyla czolo podnosla glos i nastroszyla sie jak do walki

-bo co?krzyknela

i zaczelo sie darli sie na siebe niesamowicie ona nawet nie pamieta co mowila zblizali sie do siebie kazde coraz bardziej…az w pewnym momencie poczula jak reka ochroniarza odsuwa ja od S a inny ochroniarz wciage S do srodka klubu

-jestes zwyklym nikim! kawalkem wielkiego gnoja krzyknela

-a ty jestes dziwka i kurwa-powiedzial

odwrocila sie z przekonaniem ze da mu w pysk ale cos ja powstrzymalo popatrzyla tylko na niego pokiwala glowa

-nie masz prawa tak do mnie mowic!!

i odeszla, chcialo jej sie plakac ale nie umiala nie myslala nawet o tym ile ludzi slyszalo jego wyzwiska…wziela telefon do reki i zaczela pisac, wsadzila marlene w taxi bo ta miala juz kompletnie dosyc. poszla do innego klubu siadla przy barze i zamowila kolejnego drinka smsy przychodzily jeden za drugim az w koncu postanowione…S konczy prace o 2 a ona tam idzie…miala zamiar mu sie odgryzc zrobic cos sama nie wiedziala co ale oczekiwala przeprosin…wziela kolejnego drinka…troche poplakala a zegarek w koncu pokazak 1:55 wsatala i poszla w strone S 

 

Tags:

“Nie dane było”

Nie dane mi było podążać za Tobą

by złapać uczucie, gdy jeszcze paliło

Ciebie. Teraz mówię już tylko ze sobą…

Nie dane Ci było przytulić kiedy tylko

pragnęłaś mnie. Czas stał się Twoim wrogiem,

sympatii dla mnie porzuconej, gdzies za rogiem,

tak szybko jak szybko zrodzonej…

Nie dane nam było cieszyć się rozkoszą,

co płynie z sekundy wspólnie spędzonej

w magnetycznych objęciach letnią nocą…

Nie dane nam było…

Tags:

Brak tytułu

Hehe, ostra suczka na stronie mojego bloga. Jestem 22-letnim facetem, studiuje, a blog jest przerwą w nauce(do sesji). Mam 25-letnią dziewczynę, która skończyła studia. Mieszkam w akademiku…Jestem uzależniony od kawy,…sexu i dobrej zabawy. Studiuje w jednym z największych(i chyba tych lepszych uniwerków w Polsce). To nie jest moja pierwsza”poważna”dziewczyna. Z poprzednią byłem rok i 4 miechy. A między nimi tymi związkami przez 3 miechy tez “trochę się działo”.Od jutra idę do pracy do centrum handlowego, do jednego z najdroższych sklepów(o ile nie najdroższego). To prawdopodobnie zacznie nowy rozdział w moim życiu, tak mi się przynajmniej wydaje. Tam będzie kilka fajnych panienek, uwielbiam podrywać kobiety, jestem bardzo otwarty i podoba mi się to że przychodzi mi to z nieukrywana łatwością. Oczywiście to zależy od osób i sytuacji. Mimo wszystko zapalnikiem do tego wszystkiego jest popęd seksualny, który u mnie jest conajmniej za wysoki. Mam libido sexoholika i zaczynam się tym martwić. Poprzednią dziewczynę Klaudie zdradziłem. Odkad jestem z Patrycją zdrada mi się nie zdarzyła, a raz mało brakowało.

Tags:

Seks na sianie z Emo-bananem

Historia ta wydarzyła się naprawdę. Tak wiem, że wiele kompletnie niewiarygodnych opowiadań erotycznych zaczyna się w ten sposób. Jestem więc przygotowana na to, że większość czytelników mi nie uwierzy… Ale od początku…

Zdarzyło się to niespełna tydzień temu, na osiemnastce mojego kolegi. Maciek – bo tak ma na imię, mieszka na wsi pod Warszawą. Z początku siedzieliśmy przy zastawionych jedzeniem stołach i przy ognisku trzymając pod nogami torby wypchane alkoholem. Dopiero kiedy jego rodzice wyjechali zabawa zaczęła się rozkręcać… Dźwięk otwieranych puszek rozszedł się po polach, do otwieraczy do wina była taka kolejka, że kilka niecierpliwych osób otworzyło butelki wpychając korki do środka za pomocą patyków czy zawartości kosmetyczki.

Też chciałam to zrobić, ale, że jestem dość drobna korek za nic nie chciał puścić… Poczułam dłoń na ramieniu (kucałam wtedy nad ziemią) i usłyszałam przy uchu głos Maćka.

Daj. Pomogę ci.

Odwróciłam się do niego z uśmiechem podając mu butelkę i błyszczyk. Błyskawicznie wepchnął korek do środka i podał mi. Patrząc mu w oczy i uśmiechając się lekko oblizałam błyszczyk z wina. Maciek uśmiechnął się do mnie, ale po chwili musiał odejść, wołany przez grupkę która dopiero przyszła i chciała złożyć mu życzenia. Pijąc wino patrzyłam jak odchodził. Wpadłam na pewien pomysł… Maciek jest przystojny.Wysoki, o niebieskich oczach i długich do uszu blond włosach. Ale jest też nieśmiały i ta cecha sprawiała, że pozostawał prawiczkiem (tak, wiedziałam o tym od jakiegoś czasu – alkohol rozwiązuje język…) Pomyślałam więc o tym by dać mu – moim zdaniem – najlepszy prezent jaki dostanie…

Zabawa trwała. Maciek zajmował się gośćmi a ja poznawałam nowych ludzi. Cały czas wyczekiwałam na odpowiednią chwilę by wyciągnąć gdzieś solenizanta. Wszyscy byli już przynajmniej wstawieni. Ja też a to, że byłam podniecona perspektywą seksu sprawiało, że myślałam jeszcze mniej racjonalnie. Kiedy wstając z ławki poczułam wilgoć na udach pomyślałam, że muszę coś z tym zrobić… Nigdzie nie zauważyłam Maćka, dlatego sama udałam się do domu i zamknęłam w łazience w piwnicy, ponieważ ta na piętrze była zajęta. Zatrzasnęłam klapę od sedesu i usiadłam na nim jednocześnie wkładając szybko rękę pod sukienkę. Minęłam rajstopy i majtki I dotknęłam swojej piczki. Matko jak tam było gorąco! I mokro! Złapałam łechtaczkę między dwa palce (tak jak lubię najbardziej) i zaczęłam naprzemiennie nimi ruszać. Moje biodra tańczyły w górę i w dół.

Co jakiś czas wkładałam też paluszka w moją rozgrzaną, ciasną cipkę. Zagryzałam wargi nie chcąc by ktoś usłyszał jęki. W końcu w domu i na zewnątrz było około 50 osób!

Kiedy czułam, że jestem już blisko usłyszałam głośne kroki na schodach. Nie przejęłam się tym i kontynuowałam, jednak po chwili ktoś zaczął mocno dobijać się do drzwi!Bardzo wkurzona, że ktoś mi przeszkadza krzyknęłam:

Chwileczkę! – i wstałam z kibla. Spuściłam dla niepoznaki wodę i umyłam szybko ręce odkręcając wodę jak najmocniej, żeby osoba stojąca za drzwiami mogła to usłyszeć.

Nie wiedziałam, że mogę być bardziej wściekła… Ale gdy otworzyłam drzwi okazało się, że tak… Dwóch chłopaków podtrzymywało Maćka który nie był wstanie stać a całą koszulkę miał obrzyganą. Uśmiechnęłam się lekko do chłopców i wyminęłam ich pospiesznie, po drodze kopiąc niby to nie chcący we framugę. „Kurwa! A ja się nastawiłam na seks!” Cała mokra i nie dopieszczona wchodziłam po schodach. „Noto ładnie… Na własnej osiemnastce Maciuś będzie zgonował w kiblu zamiast pieprzyć się z zajebistą laską… Ale w końcu są tu też inni…”

Rozejrzałam się po salonie. Siedziało tu kilkanaście osób. Większość z chłopaków znałam bardzo dobrze, więc o żadnej przygodzie nie mogło być mowy. Ale jeden przypadł mi do gustu. Siedział na kanapie jedząc żelki (heh).Miał brązowe włosy,lekko poskręcane na karku i duże brązowe oczy. Ubrany był w jeansy i fioletową koszulę, zawadiacko rozpiętą na górze. Tak, że było widać, że ma tam coś ładnego, ale nie było widać czy ma np. włosy na klacie. Już miałam się do niego dosiąść i poczęstować się żelkiem kiedy zobaczyłam, że Gosia(dziewczyna z którą chodziłam kiedyś do gimnazjum) zerka co chwila w jego stronę uśmiechając się po nosem. Więc gość był zaklepany… No trudno. Czego jak czego ale faceta kumpeli nie odbiorę. Nawet jeszcze nieoficjalnego. Szkoda bo naprawdę niezła dupa…

Wyszłam na zewnątrz. Na tarasie kilka osób bansowało w rytm jakiejś nieznanej mi muzyki.

Łaziłam po ogrodzie gadając z różnymi ludźmi ale przy nikim nie zatrzymując się na dłużej.Przy ognisku które zostało rozpalone za domem zobaczyłam dwie bliskie koleżanki (niech ich imiona,tak jak i moje pozostaną tajemnicą…). Dosiadłam się do nich i wypiłam trochę wina które podała mi jedna z nich (swoje skończyłam przeszło godzinę wcześniej). Zdenerwowana i podniecona dopiero po chwili zorientowałam się, że dziewczyny cały czas chichoczą wymieniając między sobą jakieś uwagi.

Z czego rżycie?

Spytałam.

Z Emo-banana.

Wytrzeszczyłam na nie oczy.

Co?

To taki koleś! Kompletnie pijany. Ma lanserskie ciuchy i emo grzywkę. Widać, że farbowany bo mu się odrosty robią, ale zarzeka się, że włosy są naturalnie czarne. Poszedł właśnie po następne wino.

Cicho idzie!

Druga koleżanka uciszyła pierwszą.Zmrużyłam lekko oczy i zobaczyłam człapiącego w naszą stronę chłopaka. Gdy podszedł na tyle blisko, że światło ogniska go oświetlało przyjrzałam mu się uważniej. Za przystojny to on nie był… Chociaż w sumie brzydki też nie… Po prostu raczej nie w moim typie.

A byłyście dwie?

To nasza koleżanka – W*******.

Jesteś wyjątkowo piękną kobietą…

A ty wyjątkowo pijanym chłopczykiem…

Odpowiedziałam na co moje koleżanki parsknęły śmiechem. W jego komentarzu było sporo racji. Nigdy nie narzekałam na swoją urodę (no dobra – czasem to robiłam, ale raczej nie mam do tego podstaw). Jak już wspominałam, jestem dość drobna (mam niecałe 160cm wzrostu), mam zaokrąglone, ale szczupłe uda i piersi w rozmiarze B, bardzo kształtne. Do tego szerokie ale kobiece ramiona i wąska talia, sprawiają, że mimo swojej drobności mam kobiecą figurę klepsydry. Blond włosy (od lat farbowane na kolor brązowy) są podcięte do połowy policzków i podkręcone na końcu, pod prostą grzywką widać niebiesko – szare oczy.

Obydwie dziewczyny dla jaj podrywały kolesia a ja postanowiłam się przyłączyć. Atmosfera się rozkręcała.

Jedna moja koleżanka zaczęła całować się z nim. Wiedziałam, że dla niej to tylko zabawa z której potem będzie się śmiała, więc nie skreślałam go. Patrząc jak się całują zapragnęłam poczuć jego usta a może i coś więcej… Na tę myśl moja cipeczka popuściła następna porcję soków. Byłam już bardzo mokra. Moje majtki i rajstopy totalnie przesiąknęły.Przy każdym ruchu czułam jak soczki spływają po mojej ogolonej pisi w tą i z powrotem.

Pierwsza z moich koleżanek znudziła się zabawą z Emo-bananem i usiadła bliżej ogniska smażąc sobie kiełbaskę.

Emo-banan stał między mną i mojądrugą koleżanką. Ucieszyłam się gdy się zorientowałam, żetylko mnie pociera po talii.

M****! – Usłyszeliśmy jak ktoś krzyczy.

Wołają mnie.

Moja koleżanka odeszła lekko chwiejnym krokiem. Chciałam pójść za nią, ale Emo-banan mnie przytrzymał.

Zostań.

Powiedział i złapał mnie mocniej w talii. Oparł swoją głowę o moją. Ze smutkiem odkryłam, że nie wywołuje to we mnie żadnych emocji. Z moim byłam partnerem to było coś… Niemal eksplodowałam od środka gdy tak zrobił po raz pierwszy… No, ale jego kochałam… Może to ma znaczenie? No ale STOP! To przeszłość. Potarłam lekko swoim czołem o jego i chwilę później już czułam jego język na swoich wargach. Rozchyliłam je zapraszająco pozwalając by pieścił językiem moje podniebienie.Postanowiłam posiłować się z jego językiem i natarłam na niego swoim. Całował przyzwoicie… Podczas siłowania uniosłam lekko kolano i zaczęłam ocierać się o jego krocze. Skomlał mi w usta.Oderwałam się na chwilę od niego by zaczerpnąć powietrza i opuściłam nogę. Rozejrzałam się dookoła. Księżyc oświetlał pola, nad nami świeciły gwizdy, w oddali błyszczało jezioro (czy może raczej – bajoro). W dodatku jak się później okazało trwała ostatnia naprawdę ciepła noc.

Korzystając z faktu, że wszyscy moi znajomi byli zajęci pociągnęłam Emo-banana za sobą.

Gdzie idziemy?

Zobaczysz.

Tak naprawdę nie miałam pojęcia gdzie go prowadzę. Poszliśmy w stronę stajni i innych zabudowań.Zależało mi na tym by nikt się nie dowiedział. Miałam ochotę na seks, ale nie chciałam by ktokolwiek wiedział, że zrobiłam to z Emo-bananem.

Między stajnią a pomieszczeniem na maszyny leżał stos worków. Z niektórych wystawało siano, co nieco mnie zdziwiło, ale jednocześnie ucieszyło. Seks na sianie z Emo-bananem! Kto by pomyślał…?

Popchnęłam go tak, że usiadł nasianie.

Co..

Zamknęłam mu usta pocałunkiem siadając na nim okrakiem.

Będziesz robił to co będę chciała. Rozumiesz?

Mówiąc to delikatnie ruszałam biodrami, jakbym przez spodnie ujeżdżała jego penisa. Czułam, że napiera już na rozporek.

Tak.

Powiedział ledwo dosłyszalnie.Zaśmiałam się i zsunęłam na ziemię.

Rozpięłam mu rozporek i wystawiłam jego męskość na zewnątrz. Wielkością to on nie grzeszył… Na oko miał jakieś 15 cm, do tego nie był za gruby… Może to dobrze? – Pomyślałam Przynajmniej mnie nie rozepcha…

Emo-bananek od razu sięgnął ręką do swojego małego. Jakieś stare przyzwyczajenia?

Nie dotykaj. – Warknęłam i odtrąciłam jego dłoń. Usłuchał mnie posłusznie. Szybko się uczy… Do tej pory odbyłam tylko jeden stosunek i nie zaliczam go do udanych, więc tym razem postanowiłam mieć nad wszystkim kontrolę.

Bez żadnych wstępów wsunęłam sobie jego fiuta do ust. Zasyczał przy tym ostro. Okrążyłam kilkakrotnie językiem jego główkę. Prawą rękę oparłam o jego udo żeby nie upaść a lewą zaczęłam bawić się jego jądrami.Zacisnęłam lekko zęby na jego penisie i powoli ruszałam głową w górę i w dół. Tak jęczał, że gdyby nie konie które co chwila rżały w stajni zagłuszając nas skutecznie, przestraszyła bym się, że ktoś nas usłyszy. Złączyłam palec wskazujący i kciuk lewej ręki i taką obrączkę nałożyłam na jego penisa. Nie było z tym problemu… Potem wsadziłam do ust samą główkę i zaczęłam ją ssać. Lewą ręką nadal ugniatałam jądra. Emo-banan zaczął poruszać się ruchając mnie w usta. Co jak co, ale to uwielbiam.Gdy wystrzelił w me usta zassałam go znów mocno i nie wypuściłam dopóki nie wypiłam wszystkiego. Wiedziałam, że faceci uwielbiają czuć jak kobieta połyka ich spermę.

Położyłam się obok niego i pocałowałam go mocno, tak by poczuł smak swojej spermy. Nie odsunął się. Zsunęłam swoją sukienkę bez ramiączek i stanik po czym przyłożyłam jego głowę do swojej piersi. Ssał moje sutki i lekko je podgryzał.

Okrążaj sutki językiem…

Wyszeptałam a on zaczął to robić.Na dole byłam już bardzo podniecona… Wiedziałam też jednocześnie, że jeden orgazm mi dzisiaj nie wystarczy… Z resztą-prawie nigdy mi nie starcza… Złapałam go za włosy i gdy ten nadal lizał moje piersi mówiłam mu do ucha:

Teraz zejdziesz niżej i ściągniesz moje rajstopy i majtki. Zaczniesz robić mi minetę. Tylko się postaraj…

Zatrzymał się na chwilę i powoli zsunął na ziemię, tam gdzie jeszcze nie dawno siedziałam ja.Widziałam jak klęknął i rozstawiłam nogi. Od razu poczułam zapach swojej rozgrzanej i podnieconej cipki. Emo-banan położył mi ręce na udach i zaczepił jednocześnie rajstopy i majtki. Uniosłam lekko biodra ułatwiając mu zsunięcie ich ze mnie. Dotknął mnie tam lekko ręką.

Ale jesteś mokra…

Nie gadaj tylko ssij!

Od razu dossał się do mojej cipki.Poczułam jak jego język ślizga się po mojej łechtaczce i wokół niej. Zwinął język w rurkę otaczając moją łechtunię. Musiałam przyznać – to było niezłe… Potem tak zwiniętym językiem zaczął mnie ruchać…

Wsadź mi palec! – Krzyknęłam.

Zrobił to i znów zaczął lizać moją łechtaczkę. Moja biodra unosiły się, opadały, latały na boki.Było cudownie…

Drugi… pale – ec – wyjęczałam. Wsadził drugiego i zaczął nimi kręcić. Było to dość trudne bo moja ciasna cipka była już wypełniona. Dostarczało jednak bardzo dużo rozkoszy. Wiedziałam już, że pierwszy raz dzisiaj dojdę w ten sposób.

Jeszcze… jeszcze… Zaraz…

Moje biodra wyleciały do góry z ogromną siłą. Kręgosłup aż mnie zabolał. Głośno wrzasnęłam,całe moje ciało drżało. Gdy doszłam do siebie spojrzałam na chłopaka.

Nie wyjmuj ze mnie palców i chodź tu…

Położył się obok mnie, cały czas trzymając swoje palce w mojej piczce. Pocałowałam go mocno. Prawie całą twarz miał w moich sokach… Zaczęłam to zlizywać a on to samo robił z moją twarzą.

Ruszaj – Wyszeptałam a on znów ruchał mnie palcami. Jęczeliśmy na zmianę całując się i liżąc nawzajem swoje twarze. Poczułam, że zaraz znów dojdę. Rozkraczyłam nogi maksymalnie by palce Emo-banana weszły we mnie jak najgłębiej. Z mojego gardła wydobywały się różne przedziwne dźwięki. Nie przejmowałam się tym. Zaczęłam poruszać biodrami by nabić się głębiej. Znów wyrzut bioder w górę i kolejne dreszcze. W cipce miałam już niezłą rozklapiochę. Byłam wykończona, ale nadal było mi mało…

Postanowiłam jednak chwilę odpocząć.Wyjęłam rękę chłopaka ze swojej cipki i wsadziłam sobie jego dwa palce do ust ssąc je. Uwielbiam w ten sposób pić swoje soczki… Jednocześnie wolną ręką sięgnęłam między swoje nogi namoczyłam dwa swoje palce, po czym podstawiłam je pod usta chłopaka. Przyssał się do nich zachłannie. Gdy nasze palce były już zupełnie czyste znów położyłam jego dłoń między swoimi nogami przejechałam nią kilka razy w górę i w dół. Rozszerzyłam jego palce i położyłam przy obu kącikach moich ust. Pocałowałam go. Połączenie pocałunków ze zlizywaniem śluzu z palców bardzo mi się spodobało. Po chwili zrobiliśmy to samo, tylko tym razem użyliśmy moich palców. Miałam ochotę na więcej…

Wysłuchaj mnie teraz.

Spojrzałam mu w oczy głęboko. Ledwo je widziałam, ale całą swoją moc skupiłam na tym spojrzeniu.

Znajdziesz się teraz między moimi nogami. Rozkraczę je szeroko a ty otwartą dłonią, podobnie do policzkowania uderzysz mnie kilka razy po cipce. Będziesz to robił aż powiem dość. Potem swoim fiutem będziesz jeździł wzdłuż mojej cipki w górę i w dół. Dopiero kiedy powiem „już” wbijesz się we mnie z całej siły i porządnie zerżniesz… Rozumiesz?

Kiwnął głową, chyba nie zdolny domówienia. Rozłożyłam nóżki zginając kolanka i rozkraczając się mocno. Napluł na swoją rękę, choć I tak była ona już bardzo mokra. Podniósł rękę i …

Plask!

Uderzył mnie mocno. Na wpół jęknęłam na wpół krzyknęłam. Bardzo mi się podobało. Ścisnęłam z całej siły swoje piersi.

Plask!

Uderzył jeszcze raz. Moje biodra aż się cofnęły. Było tak rozkosznie…

Plask!

- Ach!

Plask!

- Aaaa!

Plask!

Niegrzeczna cipcia…

Plask!

Niegrzeczna…

Plask!

Wyuzdana…

Plask!

Cipcia…

Plask!

KURWA! – Wrzasnęłam. Spodobało mi się gdy tak do mnie mówił…

Plask!

Moja…

Plask!

Wulgarna…

Plask!

Cipeczka…

Penis… Proszę penis… - Jęczałam

Przesunął się I po chwili poczułam jak główka jego znów naprężonego penisa przesuwa się od mojej łechtaczki do odbytu i z powrotem.

Co suko, lubisz to prawda? Lubisz mojego fiuta… Chciała byś, żebym, w ciebie wszedł? Co?

TAK! JUŻ, JUŻ WCHODŹ!!!

Wbił się we mnie bardzo mocno. Nie był duży, ale zrobił to akurat wtedy gdy krzycząc zaciskałam mięśnie, więc poczułam go bardzo mocno…

Od razu rozpoczął konkretne rżnięcie.Całowałam się z nim i szarpałam go za włosy. Nabraliśmy powietrza I znów zatopiliśmy się w swoich ustach. Cały czas ostro mnie rżnąc spojrzał w moje oczy. Obydwoje głośno jęczeliśmy i dyszeliśmy, co chwila pokrzykując. Przypomniał mi się fragment jednego z opowiadań erotycznych… Coś czego zawsze chciałam spróbować, ale się wstydziłam… Ale co mam teraz do stracenia z Emo-bananem?

Daj mi swojej śliny…

Wydyszałam i wystawiłam język.Patrzył na mnie jakby nie do końca rozumiejąc. Wystawiłam język mocniej. Patrzył jakby się zastanawiając czy na pewno o to mi chodzi splunął na niego obficie,oczywiście częściowo nie trafiając. Od razu schowałam mięsień w usta i połknęłam to.Ale mnie to podnieciło! Jego chyba też bo nawet nie zarejestrowałam momentu, w którym zaczął pluć na mój dekolt i moją szyję.Potem pochylił głowę i zaczął to wszystko rozsmarowywać językiem i spijać.

Twa-a-a-rz!

Wystękałam. Od razu zaczął mnie opluwać. Całą. Usta, oczy, policzki, nos. Potem to wszystko zlizywał. Gdy lizał usta wystawiłam swój język i całowaliśmy się. Był to chyba najbardziej wyuzdany pocałunek w moim życiu…Zaczęłam uciskać go we wnętrzu. Spodobało mu się bo już po chwili poczułam jak pulsuje. Zacisnęłam mięśnie po raz ostatni i doszliśmy razem. Nasze ciała splotły się mocno ze sobą. Kilka krzyków i leżeliśmy kompletnie wykończeni koło siebie.

A jak będzie dzidziuś?

Zapytał kładąc mi rękę na brzuchu.Zdjęłam ją i odpowiedziałam.

Nie będzie.

Co prawda dopiero drugi raz spalam z chłopakiem ale już przed pierwszym podjęłam decyzję o współżyciu i poszłam do ginekologa żeby przepisał mi tabletki. Gdy kończyłam z chłopakiem byłam w połowie trzeciej paczki i postanowiłam kontynuować stosowanie antykoncepcji – jak widać słusznie.

Co teraz?

Zapytał.

Nic.

Odpowiedziałam i wstałam szukając swoich majtek, butów, stanika i rajstop. Ubrałam się i on też to zrobił. Nie patrząc na niego ruszyłam w kierunku ogniska.Kilkanaście minut później zobaczyłam znajomych. Na szczęście byli zajęci naszym kolegą który za dużo wypił. Nakłaniali go właśnie żeby wrócił razem z nimi samochodem. Nie patrząc na Emo-banana ani się z nim nie żegnając wróciłam z nimi…

dziękuję

Tags:

Spotkanie drugie

I znów spędzilismy kilka godzin przed komputerem w poszukiwaniu “miłej pary “.Znaleźliśmy parę prawie czterdziestolatków,bardzo atrakcyjnych.

I znów przygotowania do wyjścia,znów powtarzam ten sam scenariusz.Mocnego drinka do wanny…Jakoś nie potrafię się przełamać do spotkania zupełnie na trzeźwo,muszę kilka drinków wrzucić na rozluźnienie.Niewiem może kiedys będzie lepiej…

Szykuję się.Kąpiel,makijaż,włosy,seksowna bielizna,pończoszki.Jestem gotowa.Uwielbiem to spojrzenie Pabla kiedy jestem gotowa do wyjscia-Patrzy na mnie jakby chciał mnie zerżnąć teraz,natychmiast.

Wychodzimy.Nie jedziemy długo.To niedaleko.Dzwonimy,wychodzi para ze zdjęć.Standardowo kawka,ja z “koleżanką” pijemy winko.Atmosfera bardzo fajna,bardzo sympatyczni ludzie.Pablo wyskakuje z tekstem po co to właściwie przyjechaliśmy.No i znów mam lekki stresik.Oni wyluzowani-juz długo bawia się w te klimaty.Pablo zaczyna mnie rozbierac,pieścić.Zaczynamy się pieprzyć.W pewnym momencie czuje na swojej piersi rękę-nie Pabla.Cała sztywnieję na moment,dziwne uczucie kiedy obcy facet łapie Cie za piersi kiedy Ty robisz to ze swoim facetem…Jeszcze chwilę dotyka mnie i…. staje się to czego się najbardziej się obawiałam.Pablo zajmuje sie tamtą kobietą a do mnie przychodzi on.

Zaczyna mnie piescić rękoma,potem językiem schodząc coraz nizej i nizej,Jestem tak podkrecona że chyba zaraz eksploduję.Wreszcie wchodzi we mnie,inaczej niz Pablo,całkiem inaczej,zajęło mu to więcej czasu niz Pablowi ale kiedy doszłam bylo niesamowicie,inaczej.Pablo w tym czasie bawi się z tamtą.Nie potrafię na to patrzeć.Nie potrafię spojrzeć jak mój facet posuwa w mojej obecności inną babkę,nie moge…

Było miło,Jedziemy do domu.W głowie mam 500 myśli na minutę i gigantyczne wyrzuty sumienia.Jak mogłam dac się zerżnąć całkiem obcemu facetowi???  Jak mogłam?I jeszcze było mi dobrze…Nie potrafię ogarnać tego jak się czuję,jestem kompletnie skołowana.Rzygac mi się chce jak pomyśle co zrobiłam.I jeszcze Pablo…on tez robił to z nią,ale nie mogę mieć przecież pretensji.Zrobiłam to samo.Jestem rozbita.Chce mi się płakać.Jestem zwykłą głupią dziwką.Całą drogę do domu nie odzywam się.

Wchodzę pod przysznic,nie wiem jak długo tam stałam ale chyba sporo.Przyszedł Pablo spytał czy wszystko OK i przytulił.Nie do cholery nie jest OK,jest do dupy.Kurwa co ja robię???

Leżę w łóżku i nie mogę zasnąć.Ja się do tego nie nadaję,za miękka chyba jestem.Pablo twierdzi że się rozkręcę,że będę potrzebowała tych spotkań.Nie wierzę mu,Ja się chyba po prostu nie nadaję,chyba….

zapraszam do komentowania

Tags:

Seks w Hiszpanii, Tomek , nowa szkoła WRACAM!!

Minęły ponad trzy miesiące od kąd napisałam ostatnią notke. (została opublikowana dzisiaj). Przepraszam.. brak czasu , szkoła , brak internetu i wydarzenia w moim życiu , które zmieniły wszystko..

Dzisiaj jest 5 wrzesień. Czas tak mija bardzo szybko..

Pewnie jesteście ciekawi co z Tomkiem?

Dowiedział się , zerwał. To była piękna historia ,której sens zakończył się wraz z dniem 2 czerwca. Nie potrafie o tym jescze pisać. Chodź już przywykłam do tego ,ze jestem sama. Początki były trudne to fakt. Teraz jest lepiej, troche lepiej .Wyszłam z dołka to się liczy. Byłam załamana musiałam iśc do psychologa pomógł -niewiele ale pomógł. Rodzice myśleli ,ze to przez ich rozwód.. rozwód? Nie mówiłam wam?

Tak rozwód. Rozwiedli się.Zaczeło się gdy weszła do mojego pokoju i oznajmiła ,ze ona z ojcem już się nie odgadują i ,zę nie ma sensu tego dlaej ciągnac.

Sczerze? Co nie to obchodzi… wogole się nie przejęłam i tak jest praktycznie tak samo.. Tata często u nas bywa a w weekendy go odwiedzam.

Myśleli ,ze jestem taka załamana pzrez to ale tylko ja w głębi wiedziałam ,że tak nie jest.Jest naprawdę trochę lepiej….

 

Jesteście pewnie ciekawi jak z nauczycielem z matematyki.

Uprawialiśmy seks jeszcze kilka razy. Później z wraz z nadchodzącym ostatnim dniem szkoły przestaliśmy. Ukończyłam szkołę z oceną dostateczną na koniec roku.Rodzice byli dumni. i to się liczy . liczy się ,ze 3 mam , nieważne w jaki sposób ją zdobyłam ważne ,że jest.

 

Wakacje?

Byłam w Hiszpanii z tatą i jego nową dziewczyną . Nie spędzałam z nimi wiele czasu. Oni mieli tam jakieś sprawy do załatwienia. Mnie to nie pzreszkadzało podobało mi się to mogłam robić to co mi się podobało.

Poznałam mężczzne nazywał się Maruen i miał 21 lat. Był przystojnym bardzo przystojnym hiszpanem I jak na mnie przystało wylądowaliśmy w łóżku. I spędziliśmyz e sobą sporo fantastycznych chwil. Wiem ,ze ze sobą nie bedziemy to za daleko…

Choidż a początku naszej znajomości wydawało mi się ,że jest jakaś nadzieja ale nie ma…

Tęsknie za nim bardzo ale próbuje o tym nie myśleć.Przeciez od początku wiedziałam z,ę to tylko zabawa i seks.

spędziłam z nim piękne 3 tygodnie. Poznaliśmy się w klubie gdzie pierwzego dnia już zamknęliśmy się w męskiej toalecie. Ale to opowiem wam kiedyś dziisja nie mam humoru..

W Hiszpani byłam praktycznie 2 miesiące , codziennie wracałam po 5 do domu. Było super. Imprezy , alkohol

Uprawiałam jescze dziki seks z pewnym Portugalczykiem , który mieszkal w Hiszpani wieczorem na plaży. I potem z takim 40 letnim hiszpanem. Uwiódł mnie swoim wzrokiem , namiętnością . Nasze ciała połączyły się w jedno.

Hiszpanie są w tym dobrzy.. Cholernie dobrzy.Wróciłam dopiero 4 dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Pozostały mui tylko wspomnienia i zdjęcia.

Tomek niewiem co z Tomkiem wiem ,ze miał gdzieś jechać ale gdzie to niewiem.. nie widziałam go jeszcze. Narazie o niego nie pytam bo moje serce do końca się nie wyleczyło.Niewiem jak on sobie z tym poradził ale ardzo to przeżywal-słyszłam od koleżanek.

Zmieniłam szkołę , Teraz będę chodziła do klasy z moją Jolą. Wolałam odejść od starego życia. By wszyscy o mnie zapomnieli zapomnieli te złe rzeczy. Inni trzymali byli po mojej stronie ,a z a to inni nazywali mnie dziwką . Nie , oczywiście nie wprost. Boo mam znajomości i się boją ale słyszłam często. Mam to w dupie wali mnie ich opinia.

Przeniosłąm się do nowej szkoły i zaczynam wszystko od nowa. tam mało osób mnie zna , mało osob coś o mnie wie. Bardzo dobrze tak mialo być…

 

Mam fajnych chłopaków w klasie. Siedze  w ławce z Jolką. ale ostatnio usiadła z Kubą. I waliła mu na lekcji. Pękalismy ze śmiechu ale nauczycielka nic nie zoibaczyłam.

Klasa jest super. Dostałam informacje od koleżanek ,ze kilku chłopców się we mnie podkocjuje . Miło to uslyszeć ,ze jeszcze komuś się podobam .Ale naraze żądnych stałych związków narazie chcę odpocząć od tego chaotycznego życia i odbić się od dna.

 

Dzisiaj kończę bardzo szybko szkołę więc przyszłam i napisałam notkę. Narazie wszystko jest w porządku naszczeście.

Przysięgam ,ze od teraz będe pisać regularnie. Obiecuję.

Może w następnej notce dam swoje zdjęciae jak będziecie chcieli.

Pozdrawiam i kocham. Brakowało mi was..

 

Tags:

Piknik!

Pojechaliśmy z Arkiem na piknik. Zapowiadało się wspaniale. Ale do końca nie jest prawdą. Może wróćmy do początku.  Ja i Arek na świeżym powietrzu oglądaliśmy gwiazdy. Nie miałam ochoty na seks co było rzeczą straszną. Gdy nastałą północ, weszliśmy do namiotu. Myślałam, że pójdziemy spać, lecz on zaczął mnie namiętnie całować, a potem rozbierać. Jak już wspomniałam nie chciałam tego, lecz nie mogłam go zasmucić i zrobiliśmy to.

Byłam nieśmiała, a on chcąc mnie rozgrzać zaproponował alkohol. Nie mieliśmy żadnych trunków, ani też pieniędzy. Kochany Aruś wpadł na pomysł: “Może wybiorę do tej meliny na rogu, gdzie możliwe, że dadzą mi coś na kreskę.” Ucieszyłam się. Nagle zauważyłam, że nie mamy zabezpieczenia. Wybiegłam za Arkiem, ale on już zniknął w oddali. Smutna wróciłam do namiotu. Po ok. 10min. pojawił się ktoś nieznajomy. Myśląc, że to mój skarbek, zaczęłam go całować. “Oh, kochanie wróciłeś!” Wtedy przekonałam się, żę to nie on. Krzyknęłam! A nieznajomy uciekł w popłochu kiedy zobaczył moją twarz w świetle latarki. Po chwili pojawił się Arek z butelką najtańszej wódki z meliny. Niechcąc go niepokoić nie zdradziłam mu co zaszło. On zasapany, otworzył flaszkę i zaczął pić, po chwili podał ją mi. Gdy byliśmy już kompletnie zalani. Zaczęliśmy się kochać. Jego ciało cudownie wyglądało w świetle księżyca. Gdy było już po wrzystkim, zorientowałam się, że na jego penisie nie było różowego kondona. Ba!!! Nie było żadnego. ;( Spytałam: “Aruś, gdzie zabezpieczenie?!” A on mi na to: “Z prezerwatywą nie odczuwałem satysfakcji. Ale zresztą, dałem CI tabletki dziś rano, miałaś je zażyć przed stosunkiem!” Niechcąc się z nim kłócić położyłam się spać. Gdy nastał ranek. Kręciło mi się w głowie, czułam, żę zaraz zwymiotuję! Nagle zorientowałam się, że jestem całkiem naga, a jednak coś mnie ciśnie w okolicach brzucha. To był sznur! Byłam przywiązana do drzewa, a mojego kiciusia nie było! To było okropne. Zarzygana zaczęłam się odwiązywać, na szczęście sznur był lekko poluzowany. Gdy byłam już wolna, pobiegłam do namiotu w nadziei, że spotkam  tam Arka. Po drodze wpadłam w gówno. Powąchałam, było świeże. Na 100% należało do mojego skarbka. Biegłam dalej do namiotu. Jego tam nie znalazłam. Zmęczona poszukiwałam moich ubrań i telefonu. Pragnęłam wziąść kąpiel i położyć się we własnym łóżku. Wtem coś poruszyło się w krzakach. Zamarłam w bez ruchu. Postanowiłam zachować zimną krew i sprawdzić kto lub co to jest. Podeszłam, a to coś zaczęło uciekać. W nadziei, że to człowiek puściałam się za nim w pogoń. Na szczęście (a może i nie) był to leśniczy. Nie miałam pojęcia, dlaczego uciekał. Spytałam, a on udzielił mi odpowiedzi: “Gdy zobaczyłem twą twarz, nie mogłem uwierzyć oczom. Pomyślałem, że to jakieś prechistoryczne zwierzę!” Byłam zaskoczona tymi słowami. Nie moja wina, że jestem biedna i nie stać mnie na operację plastyczną. Zaprzyjaźniliśmy się. On dał mi ubranie i jedzenie. Jednak on nie miał telefonu. Teoretycznie miał, lecz bateria już dawno padła. Ciąg dalszy nastąpi…     

Tags:

Part 2.

Juli zafascynowaniem wpatrywała się w odsłonięte i doskonale oświetlone okno domu posiadłości państwa Schewe. Rzadko widywano ich syna, a ona miała tą okazję oglądać go i z wrednym uśmieszkiem wyostrzać obserwowany obraz w soczewkach lornetki. Przez chwilę myślała nad tym, aby to co teraz miała szczęście ujrzeć,nagrać kamerą i szantażować blondwłosego osobnika, aż do końca jego dni. Jednak jakaś cząstka jej dobrego serca nakazała zostać w miejscu i nie ruszać się i jak ten piskliwy głosik w jej głowie przetoczył się z intensywnością lekkiego trzęsienia ziemi, tak postanowiła uczynić. Zawsze czuła pogardę do mężczyzn,zwłaszcza pozbawionych ubrań, ale w tej chwili szatynka poczuła zafascynowanie mieszające się z odrazą, ozdobione nutą bezczelności. Tak więc syciła oczy jego pięknym, atletycznym ciałem, długimi włosami i gładką, lekko mieniącą się w smugach światła skórą. Pierwsze, co jej przyszło na myśl, to był wywołujący mdłości fakt, że Juri, się depiluje. Z obrzydzeniem potrząsnęła głową, sycząc zniecierpliwieniem na firanki, wprawione w ruch przez chudą łydkę podglądaczki.Wstrzymując oddech, powoli skierowała wzrok na człowieka, do którego zaczęła czuć dziwny i niezrozumiały pociąg. Jedna strona ciągnęła jej duszę do tego osobnika ale drugi głos, bardziej stanowczy nakazywał trzymać się od niego z daleka. Niczego nieświadomy chłopak wzruszył ramionami i kontynuował proces ubierania się do snu. Ta dziwna sytuacja natworzy setki myśli w biednym,sponiewieranym umyśle dziewczyny. Likwidując swędzenie przedramienia, jak zwykle, podrapała się za mocno, zostawiając czerwone ślady jej obciętych na krótko paznokci. Nucąc swoje ulubione kawałki tanecznym krokiem udała się do łazienki, gdzie porządnie wyszorowała zęby i ostatni raz przejrzała się w lustrze, które z precyzją ukazało kościstą posturę buntowniczki. Jedyne, co się nie zgadzało to obfite wypieki, przywitane przez dziewczynę z ogromnym zaskoczeniem bo jej skóra zawsze była barwy kości słoniowej, niemal białej.Potrząsnęła głową, plamy czerwieni bynajmniej się od tego nie zmniejszyły.Obmywszy zaczerwienioną twarz lodowatą wodą spojrzała ponownie w lustro,niestety także i ten „zabieg” nie przyniósł spodziewanych efektów.

-Ach,pieprzyć to.-mruknęła sama do siebie po polsku i z przerażeniem odkryła, że nie mówi już tak płynnie w narodowym języku. Jej akcent był twardy i dobitny,zupełnie jak niemiecki. Powoli uniosła wzrok i bez żadnego zastanowienia opluła swoje lustrzane odbicie. Nienawidziła siebie za to, że odzwyczaja się od tego,co ją utrzymywało przy życiu w tym cholernym państwie. Chciała wrócić do swoich przyjaciół, tutaj też ich miała, ale to nie było to samo. Tam mogła swobodnie„mielić ozorem”, w przeciwieństwie do Niemiec, gdzie w szkole wymagano nienagannego akcentu. Szatynce nie podobały się szykany i złośliwe żarty nauczycieli przybytków nauki do których miała nieszczęście uczęszczać. Wszystko zmieniło się gdy trafiła do jednego z polskich liceów w kraju. To właśnie tutaj spotkała swoje ukochane wariaty, reszta ją olewała albo dokuczała z powodu jej ubioru i słuchanej muzyki. Doprowadzało to ją do szału i izolacji, ale odkąd znalazła pokrewne dusze, nic nie mogło ją zaskoczyć, nawet obrzucanie wyzwiskami na co dzień. Postała jeszcze chwilkę, opierając się o lśniącą umywalkę i ostatni raz westchnęła. Ociężale, szurając nogami o panele, powlokła się do swojego pustego łóżka godnego księżnej a po sprawdzeniu przez swojego małego pomocnika okna sąsiadów i zastaniu zgaszonego światła, zrezygnowana wskoczyła pod kołdrę i natychmiast odpłynęła w krainę snów….

Następnego dnia….

Uporczywy dzwonek budzika spowodował napad niepohamowanej złości do przedmiotów codziennego użytku, mających za zadanie pomagać ludziom dzień w dzień, a niewytrwale przeszkadzać i zmuszać właścicieli do uderzania w nie najbliższą częścią ciała, czyli ręką , do upadłego. Nie mając wyjścia, wyplątała się ze swojego ulubionego koca opatulonego w jedwabistą poszewkę, jednocześnie spadając na twardą i lodowatą podłogę. To sprowadziło dziewczynę ze świata marzeń sennych do rzeczywistości i chcąc nie chcąc, po dobrej minucie postanowiła zmobilizować swoje chude nogi do wstania i na wpół przytomnie pójść do „marmurowej klatki” jak Juli miała w zwyczaju nazywać tak pierwsze pomieszczenie do którego wędrowała zawsze rano. Nie patrząc przed siebie, z przymkniętymi powiekami minęła łazienkę i nie upewniając się w porę, gdzie ją stopy niosą natrafiła na, w jej mniemaniu, „dziurę w podłodze”, którą imitował drewniany schodek i robiąc piękny a zarazem bolesny pół-szpagat, złapała poręcz, jednak było pewne, że albo złamała nogę albo bardzo mocno ją wybiła.Próbując wstać sparaliżował ją niemożliwy do zniesienia ból promieniujący aż do miednicy. Rozglądając się przez załzawione od tych mąk oczy nie napotkała nikogo na linii swojego wzroku. Domyślała się, że znowu ją zostawiono na pastwę losu złych schodów i innych, morderczych przedmiotów. Wracając pomalutku na górę, przeklinała wszystko, krzycząc na cały dom. Nie dbała o to, czy ktoś ją usłyszy, chciała tylko doprowadzić się do porządku, a poranne czynności zajęły jej całe półtorej godziny życia, nad czym ubolewała.

-Chyba czas wziąć się w garść. Życie jest jak taki złośliwy krasnal z wykrzywioną mordą,jaki stoi w każdym ogródku i tylko czeka, aby zarżnąć właścicieli domu. O tak,to jest właśnie życie. Pie**olony krasnoludek, radujący się każdym ludzkim potknięciem.-cały czas, mamrocząc sama do siebie, rozczesała piękne, czarne włosy,  umyła kredowo białe oblicze i ubrała domowe rzeczy, czyli wysłużone już rurki, długą, czarną tunikę z motywem Garfielda i pasiaste podkolanówko-skarpety zeszła do kuchni w celu zrobienia sobie śniadania. Wyciągnęła ulubiony krem czekoladowy i tosty i zabrała się w skupieniu za smarowanie powierzchni kromek, jednocześnie uważając by nie uciąć sobie palca. Zdarzały się jej głębokie rany nawet przy wyjmowaniu makaronu,więc to nie było w stanie zaskoczyć jej umysłu. Bolało ją to, że mimo tylu wypadków, nadal nie nauczyła się wiązać opatrunków na skaleczeniach.

-Tak Julio,nie ma drugiego takiego dziwoląga na świecie jak Ty. Inni żyją normalnie, nie kaleczą się rączką noża, nie wyprawiają jakichś ewolucji na schodach. Ach, niema co, jesteś także wyjątkowa.

I po tych słowach, oczywiście zwróconych ku sobie, szeroki wyszczerz zagościł na twarzy szatynki. Nic nie zepsuło jej humoru, nawet dokuczająca pulsującym bólem noga.Kończąc przepyszne śniadanie przypomniała sobie, że to już sobota i postanowiła zaczerpnąć świeżego powietrza. Sprawdziwszy temperaturę na zewnątrz i ignorując dopominającą się opatrzenia łydkę, pomknęła na górę po ciepłą bluzę i w takim samym tempie wróciła na dół, zakładając glany i zmieniając w nich sznurówki na swoje ulubione w kolorze jaskrawo żółtym. Pogrzebała w kieszeniach w poszukiwaniu mp4,słuchawek i telefonu i w stanie najwyższej gotowości chwyciła swój komplet kluczy do domu, energicznie wyskakując poza teren cieplutkiej willi. Opamiętała się w porę podczas nudnego zamykania „wrót”, pakując sobie słuchawki do uszu i obmyślając też trasę spaceru. Nic konkretnego nie przychodziło jej do główki więc zdała się na swój instynkt i rozpoznanie terenu. Blokując bramę wejściową usłyszała za sobą nieśmiałe „Cześć”.Odwracając się z prędkością światła ujrzała cel swoich obserwacji z poprzedniego dnia. Uśmiechając się złośliwie, pobłażliwym tonem odpowiedziała na to krótkie przywitanie patrząc równocześnie na dolną część jego tułowia opiętą czarnymi spodniami. Chłopak zawstydzony sytuacją burknął coś niezrozumiałego pod nosem i zatoczywszy pół-koło na pięcie skierował się w stronę domu.

-Biednyś Ty,malutki chłopczyku. Ciesz się, że Cię nie nagrałam.-tymi słowami zaszczyciła jego oddalające się plecy, ale czuła w głębi siebie, że postąpiła źle. Chciała go poznać, porozmawiać a jej zła część dopuściła się takiego występku. Nie wiedząc co ze sobą zrobić, ruszyła po 10 minutach bezczynnego stania w zaplanowaną „podróż”. Jej umysł toczył ze sobą walkę-dobra strona duszy z buntowniczą. Nienawiść z rosnącym uczuciem do syna sąsiadów. Była w kiepskiej sytuacji-to trzeba było przyznać. Targały nią setki, tysiące, miliony myśli na JEGO temat. Nawet jak wracała z powrotem 3 godziny później, stanęła znowu na 10minut i starała się przypomnieć jego skrzywioną speszeniem twarz. I od teraz nie ufała już ciemnym siłom, które tłoczyły i deptały tą dobrą resztkę duszy.Nie zauważyła, że przez ten cały czas osoba z jej myśli obserwuje nieznajomą….

 

Juri nie wiedział, jak ma postępować. Olewać ją czy może próbować dalej? Dać sobie jeszcze jedną szansę czy odpuścić te upokarzające starania? W niej było to coś,co go absolutnie do dziewczyny przyciągało. Kompletnie niewytłumaczalna sytuacja, która w ogóle nie powinna mieć miejsca doprowadzała blondyna do obłędu. Błaznowanie nie miało sensu, musiał więc na poważnie zabrać się za ten problem. Wyjaśnić to szybko, żeby nie męczyć się po nocach z chórem głosów,każdy wyrażający coś innego, swoją opinię, zdanie i spostrzeżenia. Przyrzekł sobie, że jako pierwszy przestawi swój pionek i czekał na jej ruch. Stawanie się pośmiewiskiem nie wchodziło w grę, żył według zasady „Dziewczyny sprawiają problemy, one są winne” a siebie winił, kiedy było trzeba. Zmęczony tym chaosem w głowie rzucił się na łóżko w ubraniach, długo czekając na to, aż zmorzy go sen, który nie przychodził od dwóch dni….

Czarnowłosa odczuwała skutek siedzenia na zimnej podłodze łazienki już od połowy godziny.Ręce zdrętwiały od przytulania kościstych nóg. A mózg nie dawał rady tak szybko przetwarzać informacji i wniosków.

-Za dużo czasu straciłam na myślenie o nim. Pewnie jak zwykle odpowiednie tu by było działanie w jakimś kierunku a nie mrożenie tyłka na niewygodnej, poziomej ścianie w samym ręczniku, gdy rodzinka się dobija niemożliwie długo i nie odpuszcza. Zapomniałam się wykąpać, myślenie jest takie czasochłonne…- z żalem wyprostowała nogi i doprowadzając się do porządku poddała się prostemu zabiegowi mycia i starannego szorowania włosów.

 Jeśli ma dojść do konfrontacji z obiektem jej frustrujących przeżyć to powinna być czysta, lśniąca i pachnąca, mimo iż wolała swoim „zapachem” odstraszać potencjalnych kandydatów i doprowadzać do szału wujostwo oraz otoczenie w szkole. Mimo usilnych błagań innych nie myła się więc ta nagła zmiana nie była dla niej zaskoczeniem. A jeśli miała GO poznać to wolała zachwycać a nie przerażać. Dumnie też zauważyła, że o wiele lepiej wygląda z błyszczącymi włosami i gładką skórą niż brudnymi paznokciami, skołtunionymi kudłami i wiecznie poplamionymi ubraniami po alkoholowych libacjach na łonie natury w kręgu Stowarzyszenia Odtrąconych Przez Społeczność Bananów i Plastików(w skr. SOPSBiP-przyp.aut.). Ze zniecierpliwieniem i zabójczą prędkością wypucowała swoje ciało i resztę i owijając się ogromnym, plażowym ręcznikiem opuściła swoje „święte miejsce” i odprowadzona przez cmokania poirytowanych domowników przebyła drogę do jej małego królestwa w podskokach. Z rozochoceniem zatrzasnęła i zasunęła drzwi, zapominając o włączonym świetle i odsłoniętych firankach. Nie pomyślała też, że ktoś, kogo wcześniej złośliwie podglądała,będzie miał okazję do zemszczenia się….

Otwierając zaspane oczy, chłopak przeciągnął się na swoim miękkim łóżku i uśmiechnął się sam do siebie. Nie wiedział czemu, ale spodziewał się samych dobrych rzeczy w tym dniu. Ogarnął wzrokiem otoczenie, najpierw sprawdzając godzinę i dopiero po chwili siadając na brzegu posłania. Czuł się dziwnie i po skierowaniu wzroku na okno w pokoju wiedział, skąd to uczucie przyszło. Fala gorąca rozlała się po jego ciele aż po czubki palców, gdy ujrzał w zasięgu 60 metrów obraz godny tych niedobrych filmów po 23. W pośpiechu przetarł zdumione i otworzone na maksimum powieki a chcąc się upewnić mocno złapał paznokciami skórę drugiej ręki, jednak poczuł ból realnie. Ucieszony, wstał ostrożnie i powoli, jednocześnie zasłaniając okna roletami pozostawiając 4-centymetrową przerwę. Coraz bardziej utysfakcjonowany przykucnął i zaczął się przyglądać tym przepięknym widokom, prowokujących do brzydkich skojarzeń.

-Zemsta przychodzi szybko i jest słodka, kociaczku….- zamruczał sam do siebie,oglądając gołe ciało Juli przez dobre dwie godziny i robiąc jej co jakiś czaszdjęcie. Sytuacja ta przybierze niespodziewany obrót, nie wiedział bowiem, żebędzie zdolna do czynów, o których nie śmiał nawet marzyć a co dopiero się ich spodziewać…

Tags:

hp 81 | SpiderLink.pl | hp 51x | hp 70 | hp 40 | hp 364 | hp 27x | hp 90 | hp 90 | hp 90 | hp 85 | hp 88 | najlepsze statusy gadu-gadu, opisy gg w internecie | Miejscowość Krynica Morska zapraszaGotLink.pl